Kiedy premier Tusk wygłaszał swoje expose, mogło się wydawać, że głębsze sięgnięcie do kieszeni podatników ma dotyczyć wyłącznie ludzi dobrze zarabiających lub grup społecznych powszechnie nielubianych, o których większość z nas myśli jako o darmozjadach żyjących na kredyt reszty społeczeństwa.