No przeczytaj nazwę tej firmy jeszcze raz, po polsku, a usłyszysz, co jej najlepiej wychodzi z wypłatą odszkodowań :-)
A swoją drogą – ile trzeba wypić, żeby wymyślić taką nazwę dla firmy ubezpieczeniowej? No… eee… w sumie chyba niewiele, człowiek się robi szczery tak po 4, 5 kielonkach…